niedziela, 17 lutego 2013

Smok cz. II

Okej, wiem że krótko, ale może coś jeszcze dziś dodam. Nie mam żadnego komentarza i 50 wyświetleń? Jak już wchodzicie, to plis zostawcie coś po sobie *.*

Część 2



„Część pierwsza. Zaklęcia.
Jeśli czytasz tę książkę, oznacza to, że w twojej rodzinie znana jest magia. A jeśli w twojej rodzinie jest magia, to oznacza że w tobie również”
Tak zaczynała się książka. Dalej były różne zaklęcia, ich opisy i jak je wymawiać. Były również gesty. Z początku Eryce nie wychodziło. Nic się nie działo. Kiedy już zaczynała myśleć, że książka trafiła do ich domu przypadkowo, a ona nie ma w sobie nic magicznego, zaczęło się. Właśnie postanowiła ostatni raz spróbować zaklęcia, które pozwalało poruszać przedmioty, bez ich dotykania, kiedy udało się! Książka, która leżała na stole, uniosła się w powietrze! Udało jej się! Resztę dnia spędziła na czytaniu.
Później każdego dnia schodziła do tajemniczego pomieszczenia, siadając i trenując zaklęcia. Zaczęła zaniedbywać ojca oraz Feliksa. Ten drugi w końcu nie wytrzymał i tak długo stał w holu nie wiedząc gdzie ona jest, aż ją spotkał
- Dlaczego to robisz? No i co robisz? Nie spotkaliśmy się już od tygodnia! O co chodzi? Masz jakieś problemy? Może nie wydaję ci się już godnym przyjacielem? Hmm? – zawołał od razu kiedy ją zobaczył
- Eh… Posłuchaj. Odkryłam coś niesamowitego. Tylko jak ci to powiem, to nie uwierzysz i uznasz mnie za wariatkę… - odrzekła smutnym tonem Eryka
- Przecież wiesz, że możesz mi wszystko powiedzieć. Jesteśmy przyjaciółmi.
- No więc odkryłam w bibliotece tajną komnatę, w której były książki o magii i smokach i okazało się że w mojej rodzinie zawsze były czarownice i czarownicy i ja też jestem czarownicą. A przez ten cały czas uczyłam się zaklęć – wyparaowała jednym tchem Eryka.
Kiedy Feliks nie uwierzył i zapytał czemu nie chce mu powiedzieć prawdy, ona zaklęciem podniosła pomarańczę leżącą na stole. Feliks zaniemówił i po chwili wybiegł z domu dziewczyny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz