Część 2
„Część pierwsza.
Zaklęcia.
Jeśli czytasz tę
książkę, oznacza to, że w twojej rodzinie znana jest magia. A jeśli w twojej
rodzinie jest magia, to oznacza że w tobie również”
Tak zaczynała się książka. Dalej były różne zaklęcia, ich
opisy i jak je wymawiać. Były również gesty. Z początku Eryce nie wychodziło.
Nic się nie działo. Kiedy już zaczynała myśleć, że książka trafiła do ich domu
przypadkowo, a ona nie ma w sobie nic magicznego, zaczęło się. Właśnie
postanowiła ostatni raz spróbować zaklęcia, które pozwalało poruszać
przedmioty, bez ich dotykania, kiedy udało się! Książka, która leżała na stole,
uniosła się w powietrze! Udało jej się! Resztę dnia spędziła na czytaniu.
Później każdego dnia schodziła do tajemniczego pomieszczenia,
siadając i trenując zaklęcia. Zaczęła zaniedbywać ojca oraz Feliksa. Ten drugi
w końcu nie wytrzymał i tak długo stał w holu nie wiedząc gdzie ona jest, aż ją
spotkał
- Dlaczego to robisz? No i co robisz? Nie spotkaliśmy się już
od tygodnia! O co chodzi? Masz jakieś problemy? Może nie wydaję ci się już
godnym przyjacielem? Hmm? – zawołał od razu kiedy ją zobaczył
- Eh… Posłuchaj. Odkryłam coś niesamowitego. Tylko jak ci to
powiem, to nie uwierzysz i uznasz mnie za wariatkę… - odrzekła smutnym tonem
Eryka
- Przecież wiesz, że możesz mi wszystko powiedzieć. Jesteśmy
przyjaciółmi.
- No więc odkryłam w bibliotece tajną komnatę, w której były
książki o magii i smokach i okazało się że w mojej rodzinie zawsze były
czarownice i czarownicy i ja też jestem czarownicą. A przez ten cały czas
uczyłam się zaklęć – wyparaowała jednym tchem Eryka.
Kiedy Feliks nie uwierzył i zapytał czemu nie chce mu
powiedzieć prawdy, ona zaklęciem podniosła pomarańczę leżącą na stole. Feliks
zaniemówił i po chwili wybiegł z domu dziewczyny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz