To jest mój pierwszy post. Więc tak. Piszę pod pseudonimem Lana Moon. Jak się naprawdę nazywam nie powiem. Moje opowiadania to głównie fantastyka. Wiecie, magia, smoki itp. Ale niektóre równiez przypominają baśnie. Teraz piszę opowiadanie, które opublikuję jako pierwsze. Nosi ono tytuł: Smok.
Część I
Dziś nastał
wyjątkowy dzień dla Eryki. Jej piętnaste urodziny. Nareszcie, przecież tak
długo na nie czekała. Wszystko dziś jej sprzyjało. Świeża wiosenna zieleń,
bezchmurne niebo i lekki chłodny wiaterek.
Był piękny majowy dzień, a dziewczyna była sama w domu. Ojciec gdy tylko
wstawało słońce chodził do pracy. Uczył dzieci z bogatych rodzin. Był bardzo
mądrym człowiekiem. Znał matematykę i literaturę. Wiedział bardzo dużo o
biologii. W ich małym trzy-izbowym domu połowę miejsca zajmowała biblioteka.
Ponieważ Eryka już od 4 roku życia umiała czytać, większość czasu wolnego
spędzała w domu czytając. Będąc małą dziewczynką postawiła sobie za cel
przeczytać i zapamiętać wszystko z biblioteki ojca. Przez to praktycznie nie
miała znajomych. Jej jedynym przyjacielem był chłopak w jej wieku, imieniem Feliks.
Mówili sobie o wszystkim. Pomagali sobie nawzajem w potrzebie. Był to dobrze
zbudowany chłopak, o uśmiechniętej, opalonej twarzy i rozczochranych, brązowych
włosach. Eryka zaś, była niską, chudą dziewczyną. Była blada, a jej włosy było
całkiem rude. Pomarańczowe jak marchewka. Miała mnóstwo piegów, które razem z
dużymi, przenikliwie zielonymi oczami nadawały jej twarzy niesamowitego uroku.
Mama Eryki nie żyła od 10 lat, umarła z powodu wykrwawienia.
Po prostu kiedyś, nie mówiąc nic, o świcie wzięła chlebak i wyszła z domu. Dwa
dni później Eryka z ojcem dostali list, że ktoś znalazł jej ciało całe
poranione. Rany wyglądały jakby jakieś gigantyczne zwierze poszarpało ją
pazurami i pogryzło. Badacze mówią, że to najpewniej jakiś duży niedźwiedź.
Kiedy dziewczyna się o tym dowiedziała, nie rozmawiała z nikim, nawet z ojcem
przez dwa dni. Nie jadła nic, piła tylko wodę. Później oboje z ojcem jakoś się
pozbierali. Na początku było im trudno, ale poradzili sobie. Przetrwali jakoś.
Dzień urodzin Eryka zazwyczaj spędzała z Feliksem. Wtedy
jednak stwierdziła, że chce być sama. Po obudzeniu się i zjedzeniu śniadania,
poszła ona do biblioteki. Kiedy jednak chciała wyciągnąć książkę, usłyszała coś
jakby uruchomiły się jakieś trybiki i ogólnie mechanizm. W pewnym momencie w
regale otworzyły się drzwi. Kiedy dziewczyna spojrzała, zobaczyła schody w
ciemności, które prowadziły na dół. Bała się, ale ciekawość wzięła górę.
Zeszła. Kiedy tylko weszła do środka zamknęły się za nią drzwi, a pochodnie
zapłonęły żywym ogniem. Dziewczyna przerażona powoli schodziła po schodach,
niepewnie rozglądając się na boki. Po kilku bardzo długich minutach zauważyła,
że nie ma już więcej schodów, jest za to krótki korytarz. Kończył się on
ogromnym ogromnym pokojem. Wszystkie ściany wyłożone były regałami z książkami.
Kiedy Eryka zaczęła przyglądać się okładką zauważyła, że są to książki głównie
o smokach. „ Odżywianie smoków”, „Smoki i ich filozofia”, „Jak wytresować smoka”.
To tylko niektóre tytuły. Dziewczynę
zaciekawiła jednak najbardziej pozycja zatytułowana „Zaklęcia i magia, magiczne
zwierzęta czyli wszystko o czarodziejstwie”. Było to grube, zakurzone tomisko.
Eryka powoli otworzyła książkę i zaczęła czytać.
Hej :) Też mam 13, też kocham pisać opowiadania i uważam, że twoje są super! Oby tak dalej! ;) Oczywiście porozsyłam znajomym i trzymam za ciebie kciuki :)
OdpowiedzUsuńDzięki :) Strasznie mi miło, zaciesz mam teraz :) A publikujesz gdzieś opowiadania, żebym mogła poczytać? Bo chętnie zobaczę xd
Usuń