sobota, 16 lutego 2013

Wstęp i Smok: cz. I

Okej.
To jest mój pierwszy post. Więc tak. Piszę pod pseudonimem Lana Moon. Jak się naprawdę nazywam nie powiem. Moje opowiadania to głównie fantastyka. Wiecie, magia, smoki itp. Ale niektóre równiez przypominają baśnie. Teraz piszę opowiadanie, które opublikuję jako pierwsze. Nosi ono tytuł: Smok.

Część I


Dziś nastał wyjątkowy dzień dla Eryki. Jej piętnaste urodziny. Nareszcie, przecież tak długo na nie czekała. Wszystko dziś jej sprzyjało. Świeża wiosenna zieleń, bezchmurne niebo i lekki chłodny wiaterek.  Był piękny majowy dzień, a dziewczyna była sama w domu. Ojciec gdy tylko wstawało słońce chodził do pracy. Uczył dzieci z bogatych rodzin. Był bardzo mądrym człowiekiem. Znał matematykę i literaturę. Wiedział bardzo dużo o biologii. W ich małym trzy-izbowym domu połowę miejsca zajmowała biblioteka. Ponieważ Eryka już od 4 roku życia umiała czytać, większość czasu wolnego spędzała w domu czytając. Będąc małą dziewczynką postawiła sobie za cel przeczytać i zapamiętać wszystko z biblioteki ojca. Przez to praktycznie nie miała znajomych. Jej jedynym przyjacielem był chłopak w jej wieku, imieniem Feliks. Mówili sobie o wszystkim. Pomagali sobie nawzajem w potrzebie. Był to dobrze zbudowany chłopak, o uśmiechniętej, opalonej twarzy i rozczochranych, brązowych włosach. Eryka zaś, była niską, chudą dziewczyną. Była blada, a jej włosy było całkiem rude. Pomarańczowe jak marchewka. Miała mnóstwo piegów, które razem z dużymi, przenikliwie zielonymi oczami nadawały jej twarzy niesamowitego uroku.
Mama Eryki nie żyła od 10 lat, umarła z powodu wykrwawienia. Po prostu kiedyś, nie mówiąc nic, o świcie wzięła chlebak i wyszła z domu. Dwa dni później Eryka z ojcem dostali list, że ktoś znalazł jej ciało całe poranione. Rany wyglądały jakby jakieś gigantyczne zwierze poszarpało ją pazurami i pogryzło. Badacze mówią, że to najpewniej jakiś duży niedźwiedź. Kiedy dziewczyna się o tym dowiedziała, nie rozmawiała z nikim, nawet z ojcem przez dwa dni. Nie jadła nic, piła tylko wodę. Później oboje z ojcem jakoś się pozbierali. Na początku było im trudno, ale poradzili sobie. Przetrwali jakoś.
Dzień urodzin Eryka zazwyczaj spędzała z Feliksem. Wtedy jednak stwierdziła, że chce być sama. Po obudzeniu się i zjedzeniu śniadania, poszła ona do biblioteki. Kiedy jednak chciała wyciągnąć książkę, usłyszała coś jakby uruchomiły się jakieś trybiki i ogólnie mechanizm. W pewnym momencie w regale otworzyły się drzwi. Kiedy dziewczyna spojrzała, zobaczyła schody w ciemności, które prowadziły na dół. Bała się, ale ciekawość wzięła górę. Zeszła. Kiedy tylko weszła do środka zamknęły się za nią drzwi, a pochodnie zapłonęły żywym ogniem. Dziewczyna przerażona powoli schodziła po schodach, niepewnie rozglądając się na boki. Po kilku bardzo długich minutach zauważyła, że nie ma już więcej schodów, jest za to krótki korytarz. Kończył się on ogromnym ogromnym pokojem. Wszystkie ściany wyłożone były regałami z książkami. Kiedy Eryka zaczęła przyglądać się okładką zauważyła, że są to książki głównie o smokach. „ Odżywianie smoków”, „Smoki i ich filozofia”, „Jak wytresować smoka”. To tylko niektóre tytuły.  Dziewczynę zaciekawiła jednak najbardziej pozycja zatytułowana „Zaklęcia i magia, magiczne zwierzęta czyli wszystko o czarodziejstwie”. Było to grube, zakurzone tomisko. Eryka powoli otworzyła książkę i zaczęła czytać.



2 komentarze:

  1. Hej :) Też mam 13, też kocham pisać opowiadania i uważam, że twoje są super! Oby tak dalej! ;) Oczywiście porozsyłam znajomym i trzymam za ciebie kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Strasznie mi miło, zaciesz mam teraz :) A publikujesz gdzieś opowiadania, żebym mogła poczytać? Bo chętnie zobaczę xd

      Usuń